W przedziale pociągu „Hogwart Express”
siedziała jedenastoletnia, rudowłosa dziewczynka o kremowej cerze, na której
widniało mnóstwo piegów, zdecydowanie odróżniających się od reszty twarzy. Miała
również piękne, zielone oczy, w kształcie migdałów. Naprzeciwko niej, wygodnie usadził się dość
chudy i średniego wzrostu chłopiec, posiadający ziemistą cerę i tłuste, czarne
włosy, sięgające do ramion. Oczy natomiast miał ciemne - bardzo ciemne, których
kolor można było spokojnie porównać do włosów. Rozmawiali ze sobą wyraźnie podnieceni, choć
na twarzy chłopca można było zauważyć lekkie znużenie, zapewne z tego powodu,
iż po raz chyba setny, opowiadał przyjaciółce to samo, a mianowicie wszystko,
co wiedział o Hogwarcie. Dziewczynka była bardzo podekscytowana, ponieważ
dzisiaj miała pierwszy raz przekroczyć próg nowej szkoły, o której parę
miesięcy temu nie miała nawet pojęcia. Nie wiedziała czym jest magia. Żyła w
normalnej, mugolskiej rodzinie. O niej jednak nie można było
powiedzieć, że jest całkowicie normalna. List z Hogwartu, dostała w połowie
lata, co było to dla niej prawdziwym zaskoczeniem. Niestety nie odbiło się to
dobrze na relacjach Lily ze swoja siostrą Petunią. Od tego czasu, ta druga
znienawidziła ją, a jedyne, co słyszała od niej od czasu dostarczenia przez sowę
wiadomości to to, że jest zwykłym dziwadłem. Tak przynajmniej twierdziła Petunia. Lily w głębi serca wiedziała, że ta reakcja na
magiczne uzdolnienia rudowłosej, została wywołana niczym innym jak zazdrością.
Zazdrością o to że siostra umiała coś więcej od drugiej. Lily była pewna, że to
właśnie o to chodzi, ale przecież nie cofnie czasu...
Po chwili rozmowy , Lily spojrzała na mijany za oknem krajobraz. Jej zachwytom nie było końca, bo wpatrywała się w niego dosyć długo. Nie zdziwiło to jednak Severusa. Delikatnie szturchnął ją w ramię, wyrywając ją z zadumy.
- Wybacz. Zamyśliłam się. - powiedziała z uśmiechem, choć jej oczy nadal wydawały się być nieobecne.
- Zdążyłem się zorientować. - rzekł i również posłał jej uśmiech, który rozświetlił jego twarz, a w oczach zapłonęły małe płomyki.- A o czym tak długo rozmyślałaś?
Rudowłosa nie zdążyła jednak odpowiedzieć, bo drzwi przedziału otworzyły się nagle z hukiem i wpadł przez nie czarnowłosy, wysoki oraz wysportowany chłopak z okrągłymi, drucianymi okularami. Trudno było stwierdzić, że nie jest przystojny. Wręcz przeciwnie, lecz na zielonookiej nie zrobił specjalnego wrażenia, a to dlatego, że już na pierwszy rzut oka, wyglądał na nadętego, napuszonego lalusia. Tuż za nim dumnie kroczył równie wysoki, co przystojny brunet z włosami do ramion i nonszalanckim uśmiechem, który dodawał mu wytworności. Z pewnością w szkole obaj będą przyciągać uwagę dziewcząt.
Następnie do przedziału wszedł blady, chudy blondyn. Miał kilka blizn na twarzy, lecz nie ujmowało to jego urodzie. Widać było, że jest bardziej nieśmiały od dwójki kolegów. Po chwili obok niego, pojawił się trochę niższy i pulchniejszy od pozostałych chłopiec. Ten to dopiero był wystraszony. Odbijało się to w jego oczach, które poza lękiem wyrażały również ekscytację.
- Hej! Jestem James Potter. Możemy z Wami usiąść? Wszędzie pełno ludzi. - Odezwał się czarnowłosy i nie czekając na odpowiedź od razu usadowił się na kanapie. Co prawda, mówiąc to wszystko zwracał się głównie do Lily, na którą już od wejścia zwrócił szczególną uwagę, lecz ona zdawała się tego nie zauważać.
- Oczywiście, że możecie. - powiedziała dziewczyna z przekąsem.- Ja nazywam się Lily Evans, a to Severus Snape.- kiedy wypowiadała te słowa, nie słychać już w nim było uszczypliwości.
Sev zdawał się być znudzony całą sytuacją. Jak widać nie ucieszył się z wizyty tej czwórki.
-Jestem Syriusz Black. - powiedział przystojny brunet - To Remus Lupin... - w tym momencie wskazał na blondyna -.. i Peter Pettigrew - nim, jak już się można było domyśleć, był niski, pulchny, przestraszony chłopiec. Gdy Syriusz wypowiedział jego imię, wydawał się być zaskoczony, że ktoś zwrócił na niego uwagę. Przez chwilę w przedziale zapadła krępująca cisza. Po chwili jednak, głos zabrał chłopiec o czarnych włosach.
- A do jakiego domu chcecie trafić? - zapytał - Bo ja mam nadzieję, że zostanę, przydzielony do Gryffindoru. - powiedział z dumą w głosie. Po chwili dało się usłyszeć zduszone parsknięcie Severusa.
- Coś Ci nie pasuje? - zapytał James z kpiącym uśmieszkiem. - A ty niby gdzie masz zamiar trafić?
-Ja? Do Slitherinu - rzekł Severus, na co z kolei czarnowłosy odpowiedział miną, w której mieszało się oburzenie i kpina.
- Chodźcie chłopaki, nie mam zamiaru przebywać w jednym przedziale z przyszłym Ślizgonem. - powiedział tonem, który miał wyrażać wyższość i pogardę.
- Ale co ty do niego masz? - tym razem odezwała się rudowłosa. - Czy to takie złe, że chce być akurat w tym domu? - rzekła zdenerwowana.
- Ty Evans, lepiej się nie mieszaj. - nakazał James, co kompletnie wytrąciło dziewczynę z równowagi.
- Wstawajcie, wychodzimy. - mówiąc to podniósł się z siedzenia, a po chwili poszła za nim w ślad reszta jego przyjaciół.
- Nadęte lalusie. - parsknęła jeszcze cicho, a czarnowłosy roześmiał się tylko.
Po chwili rozmowy , Lily spojrzała na mijany za oknem krajobraz. Jej zachwytom nie było końca, bo wpatrywała się w niego dosyć długo. Nie zdziwiło to jednak Severusa. Delikatnie szturchnął ją w ramię, wyrywając ją z zadumy.
- Wybacz. Zamyśliłam się. - powiedziała z uśmiechem, choć jej oczy nadal wydawały się być nieobecne.
- Zdążyłem się zorientować. - rzekł i również posłał jej uśmiech, który rozświetlił jego twarz, a w oczach zapłonęły małe płomyki.- A o czym tak długo rozmyślałaś?
Rudowłosa nie zdążyła jednak odpowiedzieć, bo drzwi przedziału otworzyły się nagle z hukiem i wpadł przez nie czarnowłosy, wysoki oraz wysportowany chłopak z okrągłymi, drucianymi okularami. Trudno było stwierdzić, że nie jest przystojny. Wręcz przeciwnie, lecz na zielonookiej nie zrobił specjalnego wrażenia, a to dlatego, że już na pierwszy rzut oka, wyglądał na nadętego, napuszonego lalusia. Tuż za nim dumnie kroczył równie wysoki, co przystojny brunet z włosami do ramion i nonszalanckim uśmiechem, który dodawał mu wytworności. Z pewnością w szkole obaj będą przyciągać uwagę dziewcząt.
Następnie do przedziału wszedł blady, chudy blondyn. Miał kilka blizn na twarzy, lecz nie ujmowało to jego urodzie. Widać było, że jest bardziej nieśmiały od dwójki kolegów. Po chwili obok niego, pojawił się trochę niższy i pulchniejszy od pozostałych chłopiec. Ten to dopiero był wystraszony. Odbijało się to w jego oczach, które poza lękiem wyrażały również ekscytację.
- Hej! Jestem James Potter. Możemy z Wami usiąść? Wszędzie pełno ludzi. - Odezwał się czarnowłosy i nie czekając na odpowiedź od razu usadowił się na kanapie. Co prawda, mówiąc to wszystko zwracał się głównie do Lily, na którą już od wejścia zwrócił szczególną uwagę, lecz ona zdawała się tego nie zauważać.
- Oczywiście, że możecie. - powiedziała dziewczyna z przekąsem.- Ja nazywam się Lily Evans, a to Severus Snape.- kiedy wypowiadała te słowa, nie słychać już w nim było uszczypliwości.
Sev zdawał się być znudzony całą sytuacją. Jak widać nie ucieszył się z wizyty tej czwórki.
-Jestem Syriusz Black. - powiedział przystojny brunet - To Remus Lupin... - w tym momencie wskazał na blondyna -.. i Peter Pettigrew - nim, jak już się można było domyśleć, był niski, pulchny, przestraszony chłopiec. Gdy Syriusz wypowiedział jego imię, wydawał się być zaskoczony, że ktoś zwrócił na niego uwagę. Przez chwilę w przedziale zapadła krępująca cisza. Po chwili jednak, głos zabrał chłopiec o czarnych włosach.
- A do jakiego domu chcecie trafić? - zapytał - Bo ja mam nadzieję, że zostanę, przydzielony do Gryffindoru. - powiedział z dumą w głosie. Po chwili dało się usłyszeć zduszone parsknięcie Severusa.
- Coś Ci nie pasuje? - zapytał James z kpiącym uśmieszkiem. - A ty niby gdzie masz zamiar trafić?
-Ja? Do Slitherinu - rzekł Severus, na co z kolei czarnowłosy odpowiedział miną, w której mieszało się oburzenie i kpina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz